lubelskie

Lubelskie jest cudne. Nie tylko przyroda ale też ludzie, architektura, wydarzenia. Wszystko jest.

Miasta i regiony

  • poniedziałek, 20 sierpnia 2012
    • karnawał sztukmistrzów highline (-rsi)

       

       Ja wiem, że festiwal (sztuk-mistrzów) już się dawno skończył. Że w moim grodzie Jagielloński Jarmark też przeminął - my w tym czasie nad Bałtykiem wypoczywamy, więc fotek jarmarkowych w tym roku nie poczynię. Ale właśnie wypoczywając próbuję ogarnąć moje ostatnie pstrykanie... końca temu nie widać a przecież aparat tuiteraz nie będzie odłogiem leżał :-)

      Wracając do HighLinersów czyli z polskiego linoskoczków: dali pokaz niezwykły. Chodzili  niestrudzenie po linach (czasem o/d/padali) tam i z powrotem, tak aby każdy chętny mógł do woli obejrzeć ich wyczyny. Naliczyłem nad naszym Starym Miastem lin pięć - na każdej coś się działo. Najwięcej stanowisk mieściło się na górnych piętrach Trybunału. Można było rzec, że wszystkie liny prowadzą do Trybunału. Niestety fotografom niezrzeszonym (dzień dobry) lub może niezbyt obyrtnym (niemożliwe, że to ja) wstęp był wzbroniony. Zostałem grzecznie poproszony o udanie się na Plac Litewski i /może/ tam mi wydadzą wejściówkę. Ech, kto by tam chciał opuścić tak zajmujące widowisko, zostałem na miejscu ;-)

       

      Bardzo szybko zorientowałem się, że przejście po linie to dla niektórych zwykły pikuś, kaszka z mleczkiem, piece of cake - ci dodawali coś od siebie, np. stanąć "bokiem" na linie albo na niej usiąść...

       

       

       

       Trybunał był olinowany prawie z każdej strony - tu widok od tyłu

       

      Zapis nutowy

       

       

      

       

       Przejście od Wieży Trynitarskiej do Katedry - na wysokości trochę poniżej 40 metrów

       

      To było zawsze mgnienie oka i nieprzyjemny (dla ucha) dźwięk kiedy ktoś spadał z liny i uprząż asekuracyjna furkotała i "strzelała" sprzączkami. Linoskoczek w takiej sytuacji najczęściej wspinał się z powrotem na linę i kontynuował swój marsz - co za hart ducha!

       

       Kolejne przejście - czy ta wysokość robi wrażenie?

       

       

       A tu w efekcie mojej przemyślności i wykupienia biletu na zwiedzanie Wieży Trynitarskiej mogłem oglądać "highlinersów" z różnych perspektyw

       

       

      Ta dziewczyna też jest linoskoczkiem - spadła z liny w mrożący krew w żyłach sposób: głową w dół. Obserwację utrudniał mi wystający okap dachu. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło

       

       już prawie "w domu"

       

       Jeśli myślicie, że to łatwe, to przypominam, że lina jest ruchoma: ugina się i kołysze

       

       

       

       to zdjęcie zostawiłem aby można było zobaczyć jak dużym budynkiem jest lubelska Katedra 

       

       

      Koncentracja - nieodzowny warunek sukcesu

       

       Na jednej nodze na linie - ale ten "zawodnik" pokazał dużo więcej...

       

       Rozkołysał linę na boki i utrzymywał się na niej balansując w rytm wychyleń ! Byłem na 99 procent przekonany, że mu się nie uda, że spadnie i że będzie to bardzo widowiskowe. Trzymałem aparat przy oku czekając na jego pomyłkę - nie doczekałem się. Powoli wygasił rozkołysanie i kontynuował marsz. Szacunek! Jak zresztą i dla wszystkich linoskoczków.

       

       Wracamy do domu - festiwal HighLine trwa dalej...

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „karnawał sztukmistrzów highline (-rsi)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 sierpnia 2012 23:05
  • niedziela, 12 sierpnia 2012
    • karnawał sztukmistrzów fire space

      

       

      Najpierw na plac wyszli... nie, nie - najpierw czekaliśmy i czekaliśmy. Później był korowód ogniomistrzów, którzy mieli występować z pokazami "ujarzmiania" ognia. Ale za nim do niego doszło Trudno /mi/ było coś na spokojnie zaobserwować. Co chwilę ktoś rzucał "Idą!" i wszyscy wyciągali szyje w kierunku Bramy Krakowskiej. Miałem niezłą miejscówkę, więc nie chciałem się ruszać, żeby jej nie stracić. W końcu pomyślałem, że korowód może być całkiem widowiskowy więc mimo wszystko poleciałem go zobaczyć.

      Był. Szybki i niezorganizowany a aktorzy ogniowi przemieszani z widzami. Wszyscy w żółtym światełku :-). Przeszli mimo mnie, autofokus wariował więc wróciłem do kręgu otaczającego plac występów. Tu klops, nijak nie można było się dopchnąć bliżej. Większość więc zdjęć robiłem przez głowy tłumu, z zazdrością /znowu/ zerkając na akredytowanych /chyba/, którzy sobie siedzieli jak paniska w pierwszej linii i cykali, cykali, cykali... :-)

      Dobra, dość lamentów -zapraszam na wspomnienie Fire Space...

       

      Nadchodzą...

       

       ...chwila ognistej muzyki dla podgrzania atmosfery

       

      Niektóre postaci

       

       

       Nie wszystkie występy były "serio"

       

       

       

       ...ale ogień był kręcony

       

       ...wirowany

       

       

       

       

       ...tańczony

       

       ...pojedynkowany(? :-))

       

       ...hula hopowany

       

       Artyści wyczyniali z ogniem cuda i cudeńka

       

       Dopiero po pewnym czasie dowiedzieliśmy się, że pokazy z "fajerem" odbywają się w kilku miejscach, może nawet ciekawsze a na pewno nie tak oblegane jak na placu pod Trybunałem - przenieśliśmy się więc na Plac Rybny

       

       

       

       Ostatni rzut oka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „karnawał sztukmistrzów fire space”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 sierpnia 2012 17:27
  • sobota, 04 sierpnia 2012
    • festiwal sztukmistrzów 2012 cirk vost epicycle

       

      Właśnie trwa w Lublinie Festiwal Sztukmistrzów. Chodzimy, oglądamy, fotki pstrykamy. Mało pokazujemy, bo się nie wyrabiamy :-)

      W niedzielę 29.07 Cirk Vost pokazał sztukę - ba! nie byle jaką! - pod tytułem Epicycle. Akcja: wyobraźni pracuj, bo wiele zobaczyć można było a wszystko bez słów i bez zapowiedzi spikera (albo jak kto woli speakera). Stroje aktorów akrobatów rodem ze Wodnego Świata lub Mad Maxa. Muzyka metaliczna zegarmistrzowsko płynna i melodyjna. Idealna. A wszystko na ogromnym rusztowaniu w kształcie koła przypominającym "diabelski młyn" z wesołego miasteczka.

      Wybaczcie nieostrość, szumy i świecące piksele - na moim monitorze niewiele ale na innych, lepszych to kto wie, jak to wypadnie.

       

       Powoli gromadzimy się na Placu Zamkowym; trwa suszenie konstrukcji i instalacji po niedawnym deszczu

       

      I zaczęło się...

       

      Podniebny /prawie/ taniec i pantomima - cały czas na rozhuśtanym trapezie

       

      Budowanie konstrukcji...

       

       ... i zapełnianie jej postaciami dramatu

       

       Ciasno, ciasno. Więcej nas, więcej

       

      Już są wszyscy

       

       Bum!!! odpadli jak dojrzałe jabłka! Akurat opuściłem aparat by dać odpocząć dłoni - jak go poderwałem to zdążyłem zarejestrować osoby już po odbiciu się od siatki zabezpieczającej...

       

       A tu inna zabawa: raaaaaz!...

       

       dwaaaaaaaa!...

       

      trzyyyyyy! i....

       

      ...człowiek leciiiii! :-)

       

       Plus napowietrzny oberek :-)

       

       Magnezjowanie

       

       A jak zejść? Pikuś: z liny na linę

       

       Na szczycie

       

       ...który jest jednak dość wysoko

       

       Jeszcze trochę przelotów

       

       ...nagle jeden z akrobatów nie chce opaść i zasuwa do góry!

       

       Tańczący (tańcząca?) na linach

       

       A publika, czyli my stała i patrzyła zadziwiona...

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „festiwal sztukmistrzów 2012 cirk vost epicycle”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      sobota, 04 sierpnia 2012 20:15

Wyszukiwarka

Kategorie

Kanał informacyjny

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Akcja: Nie kradnij zdjęć! Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...