lubelskie

Lubelskie jest cudne. Nie tylko przyroda ale też ludzie, architektura, wydarzenia. Wszystko jest.

Miasta i regiony

  • czwartek, 28 lutego 2013
    • gospel dla samarytanina

      

       

      Dziś mało kto nie wie czym jest hospicjum. I dla kogo ono jest - pomijając niewiele wnoszący podział na młodszych i starszych. Myślę, że hospicjum a w zasadzie ich wielość i zadomowienie się na szerokiej społecznej arenie jest pewnym "znakiem czasu". W wieku dziecięcym owszem było mi dane usłyszeć o hospicjum. Raz czy dwa. Dziś słyszę częściej i nie o jednym czy dwóch lecz o większej ich liczbie.

      Czy hospicja konkurują ze sobą? Wujek, czyś ty ....? Pytanie najgłupsze z najgłupszych by się zdało. Ale powtórzę je. Bo widzę jak się hospicja mają i jak zabiegają o pomoc i wsparcie. I gdzieś w środku nie chcę się z tym zgodzić. Pieniądze szczęścia nie dają - lubię to powtarzać kiedy mi brakuje gotówki - ale jakoś zawsze ułatwiają rozwiązywanie różnych problemów. Hospicjom też ułatwiają. Nie każde z nich jednak ma tych pieniędzy dość. Dlatego niezwykle cenna jest każda inicjatywa niesienia im finansowej pomocy.

      Tak jak na przykład koncert zespołu Gospel Project na rzecz Hospicjum im. Dobrego Samarytanina w Lublinie.

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 lutego 2013 10:29
  • piątek, 08 lutego 2013
    • trening bokserski w klubie oyama karate lublin

       

      Udało mi się umówić sesję zdjęciową w Klubie Oyama Karate Lublin, w sekcji zawodniczej. Zapakowałem sprzęt foto i pojechałem.

      W planie był trening bokserski dlatego na niektórych zdjęciach zobaczycie zawodników w rękawicach bokserskich. W zależności od wieku i możliwości ćwiczących (co określają specjalistyczne badania lekarskie) formuły walk w stylu oyama karate są coraz bardziej urealniane. Co to znaczy? Że dzieci pojedynkują się bez ciosów kontaktowych a już dorośli walczą ze sobą w full-kontakcie (możliwość uderzeń na głowę, na rękach rękawice bokserskie) lub w prestiżowej formule knockdown - gdzie walka prowadzona jest bez ochraniaczy.

      Definicja pojedynku w wyższych kategoriach wiekowych jest w zasadzie jedna - do pokonania przeciwnika.

      Oczywiście nie wszyscy ćwiczący karate muszą się pojedynkować i/lub startować w zawodach. Ale nawet jeśli nie - to mają możliwość ćwiczenia różnych form realnego ataku i obrony. Właśnie techniki bokserskie ze względu na swoją prostotę i potencjalną szybkość są uznawane za najskuteczniejsze  walce. Nie, nie - oczywiście nie dam się wciągnąć w dyskusję "o wyższości świąt Bożego Narodzenia  na Wielkanocą" :-)

      Zapraszam do obejrzenia krótkiej relacji z treningu. Potwierdzam, że walki treningowe (tu pokazane) nie zakończyły się niczyją kontuzją ani wzywaniem pogotowia ratunkowego a zdjęcie uśmiechniętych zawodników zostało zrobione PO treningu a nie przed :-)

       

      Trening prowadzi sensei Marcin, 3 dan

       

       W rozgrzewce przoduje sensei Ania, 2 dan, wielokrotna Mistrzyni Świata

       

       

       

       

       

       

      Zabezpieczanie nadgarstków

       

      Trzy, cztery - śmiejemy się! sensei zażartował!

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Grupa zawodnicza 

       

      Czarne pasy na białych kimonach 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „trening bokserski w klubie oyama karate lublin”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      piątek, 08 lutego 2013 00:12
  • środa, 06 lutego 2013
    • najlepsze zdjęcie z kuligu

       

      Zważcie, że nie mówię: to jest "najlepsze zdjęcie". Bo nie jest.

      Zapytacie: a gdzież ten kulig? Odpowiem: właśnie się skończył a ja zasuwam na przystanek busów.

      Wybrałem się na kulig - jak się okazało po raz trzeci w to samo miejsce  i po raz trzeci do tego samego organizatora. Tym razem kulig miał odbyć się wieczorem, z pochodniami i dzwoneczkami... czujecie ten klimat? Miałem przed oczami najlepsze sceny z Ogniem i mieczem i z Potopu! Pędzące sanie! Góralskie koniki! na nich Janosiki! I Kmicic rzecz jasna z Oleńką i wiernymi Kiemliczami!

      Mkniemy przez noc, łuczywa buzują i sypią snopy iskier, śnieg tryska spod końskich kopyt a Łysy lekko przyświeca. Tatarzy hałłakują, wąsaci woźnice strzelają z batów, wiatr świszcze w uszach. 

      A ja robię zdjęcia. Najlepsze na świecie zdjęcia nocnego kuligu. 

       

      Cóż było troszkę inaczej. Woźnice w klimatycznych ale jednak narciarskich ortalionach, jeden kaganek z denaturatem na sanie przyczepiony gdzieś do płozy, pięć-sześć osób w koszu a konie... jakby zadumane takie?

      Łysy uciekł - zdrajca jeden, a Tatarzy nie dotarli. Podobno osuszali piwnice jakiegoś zajazdu nad Dnieprem i się im zeszło. Łebskie chłopaki, niby do szabelki ciach ciach a tu się na budownictwie znają.

      No, to tyle o kuligu... za to Kazimierz - jak to Kazimierz, cały czas Dolny:-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      środa, 06 lutego 2013 19:20

Wyszukiwarka

Kategorie

Kanał informacyjny

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Akcja: Nie kradnij zdjęć! Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...