lubelskie

Lubelskie jest cudne. Nie tylko przyroda ale też ludzie, architektura, wydarzenia. Wszystko jest.

Miasta i regiony

  • sobota, 26 lutego 2011
    • skansen lubelski cz2

       

      To ciąg dalszy naszej "półgodziny" w Lubelskim skansenie. Pogoda sprzyjała, więc braliśmy to co najlepsze z tego miejsca. Naprawdę warto odwiedzić to miejsce. A ja tyle lat myślałem, że tu tylko parę starych i rozpadajacych się chałup :-)

      Chałupy owszem są ale w całkiem dobrym stanie... i takie ładne :-)

      Dodatkowe informacje o Skansenie tutaj.

       

       

      To chałupa bogatsza, czyli dworek :-)

       

       

      Brama - chyba do sadu

       

      Takie obszary też są częścią Skansenu - trochę trudniejsze ujęcie pod słońce

       

      Budynek recepcji. Na stronie Skansenu przeczytamy, że stylistyką nawiązuje do tzw. małego ratusza z Kazimierza Dolnego nad Wisłą, wybudowanego prawdopodobnie na przełomie XVII i XVIII.

      Pogoda już się nam posypała :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      sobota, 26 lutego 2011 11:11
  • czwartek, 24 lutego 2011
    • skansen lubelski cz1

       

      Właśnie mi się "wywalił" cały wpis - jakieś zakłócenia w necie... a ja tu konika dosiadłem i się rozpisałem... teraz trzeba od początku weny szukać :-)

      Wspomniałem już tu i ówdzie, że wybraliśmy się na ślub naszych znajomych, który miał miejsce w kościółku, w lubelskim Skansenie. Od razu mieliśmy z Iską plan, że pstrykniemy parę fotek starych chałup czy ogólnego wystroju. Przeznaczyliśmy na to tak z pół godziny.

      Kiedy wyszliśmy z domu coś mnie tknęło, że plan kiepski. Bo słońce przepiękne, bo błękit nieba przepiękny, bo siwe chmurki przepiękne... i tylko te pół godziny jakieś takie nie-piękne. Kilka zdjęć robimy z daleka i jedziemy na miejsce. Zimno ale jak wspomniałem słonecznie. Wchodzimy na teren skansenu i szok: jak tu ładnie!

      Zaczyna się galopada! Tyle tu klimatycznych zakątków, urokliwych miejsc... a czasu - no właśnie mało :-).

      Ganiamy więc z Iską "ituitam". Ja koncetruję się na cykaniu fotek a ona wynajduje "tematy" do sfotografowania, obchodząc najbliższą okolicę. Nie wiadomo na czym obiektyw zatrzymać. Dużo do-daje słoneczna pogoda. Ile więc mamy czasu? no tak, mało :-).  Głowy kręcą się nam o 360 stopni a my kręcimy się jak frygi :-)

      I tu cyk, cyk i tam cyk, cyk, tu cyk, tam cyk, jak bum cyk cyk cyk :-)

      Ze wszystkich zdjęć wybieramy w naszej ocenie najciekawsze i dzielimy je na dwie części. Ta tu, to umownie droga do kościółka. Niebawem część druga...

      Doatkowe informacje o Skansenie tutaj.

       

      W sadzie

       

       

       

       

       

      Nie sprawdziliśmy jeszcze czy to prawdziwy cmentarz czy tylko nagrobki poustawiane

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „skansen lubelski cz1”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 lutego 2011 08:03
  • piątek, 18 lutego 2011
    • trujom?

       

      Nie panocku, nie trują. A jeśli ktoś literalnie podchodzi do zagadnienia to nie bardziej niż ta elektrociepłownia, która ogrzewa twoje - panocku - mieszkanie. Ale na pewno bardziej - niż ta przywołana elektrociepłownia - dbają o środowisko w najbliższej okolicy.

      Nie, nie, nie - Zakłady Azotowe Puławy nie płacą mi za spot reklamowy :-) ... po prostu warto zapoznać się z pewnymi faktami. Baaaardzo duża ilość "dymów", które obserwujemy mijając Puławskie Azoty, to para wodna. Nie trzeba chyba dodawać, że niegroźna dla środowiska. Zdarzają się też niepachnące wyziewy. Tak jak na przykład amoniak w domowej apteczce :-). I gdzieś tam w dalekim peletonie dwutlenek węgla i gazy cieplarniane. Te już owszem trujące ale ich emisje redukowane są na potęgę.

      A jeśli chcielibyście spotkać dziką zwierzynę na Lubelszczyźnie to walcie jak w dym (he, he, he) w lasy otaczające właśnie Zakłady Azotowe. Bo tam zwierzyna dzika wije swe gniazdka rodzinne. Zarzucam niesprawdzone opowieści Bolka i Lolka o słoniach, które jakoby tam się sprowadziły i osiadły. Na drzewach podobno. Nierealne? No pewnie - ale co na własne oczy widziałem, tego podważyć się nie da.

      Stadka sarenek pyrgające przez szosę z lewej na prawą i za chwilę z powrotem - to norma i nikogo z tambylców już nie rusza. Mnie w sumie też nie - od chwili kiedy pozytywnie przeszedłem "test łosia", a w zasadzie sarny, która mi nagle wychynęła spod(?) samochodu.

      Innym razem był to ogromny jeleń (wyglądał jak łoś  ale z wrażenia nie zauważyłem co miał na głowie :-) ). Z falującą gracją długoszyjnej żyrafy przeczłapał w poprzek drogi. Popatrzył na mnie a w zasadzie na mój samochód i dałbym uciąć sobie panokieć, że rzucił: "Eee, no stary ale o co chodzi?" ... a kiedy niknął wśród drzew: "Idziesz, czy nie?". Ja w tym czasie nerwowoi uwalniałem 8-Mega-pixelowy aparat w telefonie, w którym jak na złość ktoś chyba poprzemieniał klawisze. Za Chiny ludowe nie dawał się włączyć. A sprawiłem go właśnie na takie sytuacje - echhh, kocham cię mój s***ngu :-) ... no dobra - częściej się przydaje i nie zawodzi :-)

      Ale to wszystko to pikuś. Bo najlepsze było spotkanie z dzikami. Pewnie miga wam w wyobraźni rodzinka 3-4 osobowa pardon dzikowa. Albo ze dwa kabany jak w "Nie ma mocnych". Tak? No to posłuchajcie jak było:

      wbiegły na drogę dziki dorosłe: pierwszy, drugi i trzeci
      potem czwarty i siódmy lecz to już były dzieci

      ten trzeci z piątym - tego samego koloru
      szósty z ósmym podobnego wzoru

      czwarty wyglądał na nieśmiałego
      wciąż oglądał się na dziewiątego

      kiep kto myśli, że dziesiąty kończył bandę
      nie, nie, tu jedenasty z dwunastym urządzili grandę

      otóż za nimi cwałowało jeszcze dwóch braci
      wyobraźcie sobie! - obaj bez gaci!


      Czternaście dzików "one by one"... jejuśku, więc chyba panocku nie trujom :-)

      W blaskach wschodzącego słońca opary par

       

      Jeden z najbardziej rozpoznawalnych "kominów" w regionie czyli chłodnia kominowa - ona w ruch i para buch :-)


      Raz jeszcze, tym razem w pełnym słońcu, instalacje do usuwania dwutlenku węgla z gazu do syntezy amoniaku - mam nadzieję, że nie mieszam terminów - trzeba dopytać fachowców :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „trujom?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      piątek, 18 lutego 2011 07:31
  • poniedziałek, 14 lutego 2011
    • krochmalna w lublinie cz2

       

      Ciąg dalszy o ulicy Krochmalnej. Zwróćcie uwagę, że pomimo starości i (chyba) braku gospodarza - na ulicy nie ma śmieci. To co mieszkańcy mogli to zrobili. Teraz ukłon w stronę "właściciela" ulicy. Hmmm, no kto to może być? Dociekliwym daję czas na dociekanie a my przejdźmy się ulicą Krochmalną...

       

       

      Hydrant - "niebieski jak pogodny letni ranek, jak roztrzepana lecz beztroska chmurka" zaśpiewałby na jego widok nieodżałowany Jan Kaczmarek

       

      Na Krochmalnej są i kwiaty... znaczy się były - teraz zostały już tylko trawy :-)

       

      Naszą uwagę przykuła sterta złomu - w sumie gdzieś ten złom trzeba składować i los "padł na Macieja" - czyli Krochmalna z serii biblijnych przypowieści :-)

       

      Na Krochmalnej króluje transport typowo polski bo biało-

       

      ... -czerwony

       

      Znajdziemy tu też perełkę architektury: zaokrąglony dach i okrągłe okno

       

      ... zaraz obok nietypowa ściana szczytowa. Patrzyłem i nie mogłem oczu oderwać... tu zatrzymał się czas. Lubimy z Iską jak czas się zatrzymuje :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „krochmalna w lublinie cz2”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wujekbronek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 lutego 2011 23:16

Wyszukiwarka

Kategorie

Kanał informacyjny

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Akcja: Nie kradnij zdjęć! Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...